Postanowienia na rok 2013 rok realizuję od 1 grudnia 2012. Może nie wszystkie, bo ograniczenie słodyczy nie wyjdzie w tym miesiącu :) ale jest kilka,które nie będą czekały na styczeń.
O postanowieniach może zrobię inny ,osobny post (o ile się odważę ;-) ) .
Czytelniczo kusi mnie w tym miesiącu Anna i Medyczka z Bolonii.
Za Annę dziękuję Biedronce, której zdarza się ostatnio coraz częściej oferować nowości w atrakcyjnych cenach ( nowa Karenina za 27,90!) a Medyczka z Bolonii to wymarzona książka, którą otrzymałam od wróżki Agnieszki T. :) DZIĘKUJĘ!
Przyznam,że wraz z nadejściem grudnia robi mi się świątecznie na sercu. To mój ulubiony (ubielony,jak mówi moja córka) okres w roku. Przedłużam go sobie więc i trzymając się rozsądku ozdabiam mieszkanie lampkami i mikołajowymi skarpetami. Po Świętach młoda ma w dodatku urodziny więc świętujemy o jeden dzień dłużej.
Poza atmosferą dochodzi temat prezentów. Uwielbiam. Uwielbiam podwójnie odkąd mam dziewczynki.
Starsza odlicza dni i tworzy niekończące się listy "chcę to". Najchętniej dała bym jej książki (i tylko książki) ale ona chce lalki, kucyki, lps, bajki, play-doh i najlepiej wszystko co jest w reklamach. Znalazłam alternatywę,nadal nie wiem czy dobrą- lalki Lalaloopsy, ale wybór akcesoriów i dodatkowych lalek Lalaloopsy jest tak ogromny, że chyba warto.
A czy Wy też zaczynacie powoli odczuwać atmosferę Świąt?
(zdjęcie z bloga capturingroots.com)